Salon International de la Lingerie, Paryż – relacja

Na tegorocznej 47 edycji targów Salon International de la Lingerie w Paryżu (23-25.01.2010.) zaprezentowało się ponad 500 wystawców. Około 70% z nich to wystawcy zagraniczni, a 90 firm pojawiło się po raz pierwszy. Odnotowano bardzo dużą liczbę gości – było ich ponad 18 tysięcy, przy czym blisko 60% z nich przyjechała z zagranicy.
Targi umiejscowione były w dwóch nowych pawilonach – 3 oraz 4. Równolegle, w innych halach odbywały się targi odzieżowe Prêt-à-Porter, Who’s next oraz Eclat de Mode.

Organiztorzy International de la Lingerie podzielili ofertę na 5 działów.
W pawilonie 4 pod hasłem „BE ESSENTIAL” wystawcy prezentowali bieliznę, gorsety oraz wyroby pończosznicze. Licznie reprezentowani byli tu francuscy wystawcy między innymi: Chantelle, Lou Paris, Simone Pérèle, Implicite i Lejby, ale także włoska Max Mara, czy też obecna już 15 lat na polskim rynku firma Veneziana.
“BE CHIC” to z kolei wystawcy kolekcji luksusowych oraz projektanci – m.in. z Włoch: Paladini, Verde Veronica, Margherita Mazzei i Si é Lei, oraz ze Stanów Zjednoczonych: Donna Karan, DKNY i Carol Malony.
Młodzi projektanci i kolekcje awangardowe obecni byli w tym samym pawilonie pod hasłem „BE SPICY”. Zaprezentowali się m.in. z Wielkiej Brytanii – Only Hearts, Damaris i Lounge Lover.
„BE MEN” – to również pawilon 4, wystawcy bielizny męskiej oraz homewear. Swoją ofertę przedstawili m.in. John Galliano i Olaf Benz z Niemiec.
Pawilon 3 “BE LOUNGING” to homewear, loungewear i bielizna nocna, którą wystawiali m.in Taubert i Eva B Bitzer z Niemiec, Rue du Faubourg z Francji oraz polska firma Coemi, która jest czołowym producentem ekskluzywnej bielizny damskiej od 1994 roku.
Agencje stylistów Nelly Rodi i Carlin International zorganizowały spotkania i konferencje oraz forum trendów „Body Unlimited” i „Very Couture”.

Koncepcja “Body Unlimited” to otwarcie branży na inne obszary jak sport, uroda itp. Chodziło o zaprezentowanie wyrobów w nieco innej konwencji. Udało się to dzięki widowiskowym pokazom sportowców, tancerzy, oraz gimnastyków.
“Very Couture” natomiast, to próba zainspirowania gości odwiedzających targi w różnych obszarach związanych projektowaniem, produkcją, jak też promocją i sprzedażą bielizny. Prezentowane obszary Very-Désir-Perfection-Vision różniły się sposobem prezentacji, dynamiką i atmosferą.

Klapki, japonki czy sandały? Jakie buty nosimy tego lata?

Kto powiedział, że buty mają być tylko dodatkiem do reszty stroju? W obecnym sezonie buty są przede wszystkim ozdobą i dodają charakteru kreacji, zwracają uwagę i przyciągają wzrok przechodniów. A o to przecież chodzi latem!
      Najmodniejsze w tym sezonie tradycyjnie są japonki, choć to już nie tylko – jak w ubiegłych latach – cieniutkie paski na płaskiej podeszwie w różnych kolorach. Paski – owszem, zostały, ale już nie są pojedyncze i cienkie, a ponadto coraz częściej krój japonek został wzbogacony o wiązanie bądź zapięcie wokół kostki. To zaś może być wykonane z kilku pasków, rzemieni, ale także może przypominać zamszową opaskę, zakładaną na kostkę. Zabudowanie kostki, choć może niezbyt praktyczne w czasie upałów, jest tego lata bardzo trendy. Idealnie nadają się na wieczorne wyjście, na randkę, pasują nie tylko do krótkich spodenek, ale i do letnich sukienek.
      Jeśli nie lubisz japonek i wolisz nosić sandałki – w tym sezonie z pewnością znajdziesz coś dla siebie! Znów modne są bowiem tzw. „gladiatorki” (mężczyźni śmieją się, że to buty dla dziewczyny rzymskiego legionisty), ale tym razem także są zabudowane wokół kostki. Dla tych, którzy wolą klapki – projektanci proponują „gladiatorki” w wersji wsuwanej – równie ładne, z mnóstwem cieniutkich paseczków, klamerek, ale bez wiązań i zapięć. Ważne, by były płaskie i wygodne. Takie buty idealnie sprawdzą się podczas spacerów po plaży i pieszych wędrówek po górskich szlakach. „Gladiatorki” w wersji na wysokim obcasie pasować będą do kreacji na wieczorne wyjścia.
      Letnie buty w sezonie 2010 są przede wszystkim kolorowe i błyszczące! Brązowe i w kolorze nude ozdobione są naturalnymi kamieniami, a czarne i białe przyciągają wzrok naszytymi koralikami, błyszczącymi kamieniami i świecidełkami. Dla wszystkich, którzy wolą bardziej zdecydowane kolory – sandałki i japonki we wszystkich kolorach tęczy – od jaskrawych żółci, przez kolory morza, po fiolety.

W czym na plażę?

Gdy nadchodzi upalne lato, prażące od rana do wieczora słońce skłania nas do zrzucania kolejnych warstw ubrań i ubierania się tak skąpo, jak to tylko możliwe. O ile w mieście nie zawsze wypada założyć szorty czy odkrywającą opalone nogi minispódniczkę, o tyle na plaży panują zupełnie inne reguły i inny, plażowy dress code.
      Oto kilka najważniejszych, niezbędnych w nadmorskich kurortach elementów garderoby:
· kostium kąpielowy – jak na plażę, to oczywiście dwuczęściowy! Nie ma znaczenia, jaki model – czy klasyczny, czy bikini, czy dół będzie miał krój spodenek, fig, stringów czy spódniczki. Najważniejsze, by kostium odsłaniał jak najwięcej ciała, które będziemy wystawiać na słońce. No i musi być kolorowy, w radosnych, letnich barwach i wzorach (kwiaty, palmy, figury geometryczne czy panterka to najpopularniejsze wzory tego lata).
· pareo czy też chustka plażowa – ten dodatek wybierają najczęściej panie, które lubią długie spacery po plaży i chcą ukryć niedoskonałości swojej sylwetki pod zwiewną, delikatną tkaniną. Pareo nie tylko zasłania biodra i uda, ale przede wszystkim zdobi – przepiękne, kwiatowe wzory, hafty, cekiny – wszystko to przyciąga wzrok plażowiczów i dodaje uroku każdej kobiecie!
· szorty – najlepsze na plażę, jeśli rezygnujemy z zakładania kostiumu. W nadmorskich kurortach największą popularnością cieszą się szorty w hawajskie wzory (palmy, kwiaty) – także w wersji dla panów – jak również nieśmiertelne i zawsze modne białe spodenki, idealnie podkreślające piękną, wakacyjną opaleniznę.
· nakrycie głowy – dla panów oczywiście nieśmiertelne czapki z daszkiem, a dla pań – w tym sezonie najmodniejsze są obszerne kapelusze, słomiane lub z tkaniny, ale koniecznie z dużym rondem! Dokładnie takie, w jakich przez wiele lat uśmiechała się do nas z ekranu pani Hanna Bielicka.
· japonki i klapki – co prawda na plaży rzadko chodzi się w butach, ale jeśli chcemy skorzystać z letnich aktywności i np. wybrać się w rejs statkiem po morzu – posiadanie obuwia będzie wskazane. Buty na upalne dni muszą być przede wszystkim wygodne i przewiewne, dlatego panie mogą zrezygnować z ulubionych szpilek, panowie zaś – adidasy zastąpić sandałami.

Tanio, ale z klasą – moda na secondhandy

Ciuchland, lumpeks, szmateks – sklep z używaną odzieżą ma wiele określeń i większość z nich nie kojarzy się pozytywnie. Bo do niedawna kupowanie w tego typu sklepach było powodem do wstydu, ubierali się w nich tylko najbiedniejsi. Dziś na sklepy z odzieżą z drugiej ręki mówi się z angielska „secondhand”, a ubieranie się tam zaczęło być modne!
      Dzisiejsze secondhandy nie przypominają w niczym tych, które pamiętamy z lat 90-tych – niewielkie, osiedlowe sklepiki z koszami pełnymi wymieszanych ubrań, które ważyło się i brało do domu w dużych ilościach. Rzadko zdarzało się, że można było w tych koszach znaleźć coś wartościowego, przeważnie były to stare, niemodne już ubrania, w których wstyd było się pokazać. Od paru lat jednak właściciele tego typu sklepów postanowili zmienić taktykę. Ubrania już nie leżą wygniecione w koszach, a wiszą na wieszakach – osobno damskie, osobno męskie, osobno bluzki, spodnie, kurtki, sukienki – każda rzecz na swoim wieszaku. W większości przypadków – każda z ceną, dzięki czemu nie trzeba już ich ważyć przy kasie, bo z góry wiadomo, ile kosztują. No i najważniejsze – w sklepach z używaną odzieżą są dziś przymierzalnie, jak w każdym innym odzieżowym sklepie.
      Dlaczego kupowanie w secondhandach stało się modne? Bo można w nich znaleźć prawdziwe perełki. To już nie te same, niemodne i przestarzałe ubrania, ale ciuchy dobrej jakości, często z kolekcji znanych butików czy nawet projektantów. Jeśli ma się szczęście i trafi do „szmateksu” w dzień dostawy, można kupić jedwabną bluzkę z H&M za 5 zł, czy żakiet od Marksa i Spencera za 20 zł. Niektóre z tych rzeczy są nieużywane, bo mają jeszcze fabryczne metki.
      Popularność sklepów z używaną odzieżą jest tak duża, że w Internecie powstają ciągle nowe fora, grupy i blogi, na których „ciuchlandomaniacy” wymieniają się uwagami, na temat konkretnych sklepów i chwalą tym, co udało im się tam kupić za grosze.

CPD Düsseldorf 2010 – relacja

Na międzynarodowych targach mody damskiej i akcesoriów CPD w Düsseldorfie (25-27 lipca 2010) prezentowano zarówno najnowsze projekty kolekcji z trendami na sezon wiosna/lato 2011, jak również kolekcje gotowe już do sprzedaży. Wśród 450 wystawców i 950 kolekcji, ponad 40 wystawców wzięło udział w targach po raz pierwszy.

Jak co roku, nie zabrakło też firm i projektantów z Polski. Na targach zaprezentowały się: 9fashion – jedna z największych polskich firm produkujących odzież ciążową, Desperado London – firma specjalizująca się w produkcji i sprzedaży odzieży dla młodych kobiet, P.P.U.H. PAOLA – producent eleganckich kreacji wieczorowych i kostiumów całodziennych, Nutrex – przedsiębiorstwo zajmujące się obrotem naturalnymi skórami futerkowymi oraz dodatkami i galanterią wykonaną ze skór futerkowych, STUDIO ART – Renata Kill-Kentel z Wrocławia. Podczas kilku pokazów pod hasłem „Inspiration & Design” swoje kolekcje z pracowni ZUZA BART zaprezentowała Zuzanna Bartecka – polska projektantka, która od wielu lat eksperymentuje z nitką lnianą.

Aby umożliwić odpowiednią ekspozycję i zapewnić właściwe otoczenie produktom oferowanym przez poszczególnych wystawców, organizatorzy zaoferowali kilka segmentów dla różnych rodzajów mody: Gallery – dla niemieckich i zagranicznych projektantów oraz ekskluzywnych kolekcji skierowanych do kobiet, które lubią eksperymentować i są otwarte na nowe trendy, Italian Suite – dla firm i projektantów z Włoch, zorganizowany we współpracy z włoską Izbą Mody Ente Moda Italia (EMI) , Boutique – jakość, styl i poczucie indywidualności, przeznaczony przede wszystkim dla międzynarodowych marek, kierujących swoją ofertę do średniego segmentu odbiorców, Concept 11 – moda skoncentrowana na innowacyjnych markach i nowych trendach, Modern Essentials, Decorate, Luxury Womens Wear, Big is Beautiful – odzież damska (rozmiary powyżej 42), ale także bielizna, obuwie i dodatki, Maternity – z wygodną, ale także uwzględniającą aktualne trendy w modzie, odzieżą ciążową. Dodatkową atrakcją był przeprowadzony po raz pierwszy pokaz odzieży ciążowej, połączony z tzw. Happy Hour – poczęstunkiem winem i przekąskami, które były znakomitą okazją do spotkania i wspólnych rozmów.

Pomimo nieco niższej w porównaniu z poprzednim rokiem frekwencji (spadek liczby odwiedzających z 18700 do 17000), wystawcy chwalili sobie wielonarodowy charakter targów (licznie reprezentowana była Europa Wschodnia, a goście przybyli aż z 42 państw) oraz fakt, że przejawiali oni dużą gotowość do zamówień, spowodowaną zapewne poprawiającą się koniunkturą i uszczupleniem swoich zapasów magazynowych.
Nie zakończyły się jeszcze, zapoczątkowane już w lutym, zmiany w formacie targów, ale prawdopodobnie zostaną one zrealizowane do końca roku.

Następna edycja targów CPD odbędzie się w dniach 6-8 lutego 2011.